Od pewnego czasu, w moim życiu jest coraz i coraz to mniej czasu tzw. „wolnego”. Zwłaszcza od ostatniego zwrotu.
I to nawet nie chodzi o to, że doba ma za mało godzin, ale raczej o to że cenię swoje życie i kładę nacisk na wypełnianie czasu, który mam do dyspozycji.
W związku z tym, zaczynam coraz bardziej odczuwać nasilenie pewnego problemu.
Jestem u klienta, na spotkaniu, na uczelni, z kobietą, przyjaciółmi, gdziekolwiek… — umówiłem się z drugą osobą/ami, że poświęce jej/im czas. Mam oczywiście przy sobie telefon komórkowy, na wypadek sytuacji awaryjnych. Oczywiście włączony. Telefon dzwoni. Po dzwonku rozpoznaję, że nie jest to nikt z najbliższych, więc po prostu nie odbieram – w końcu zajęty jestem. Znajomy dzwoni później i z przekąsem rzuca, że go ignoruję.
To ta lepsza sytuacja. Gorzej gdy dzwoni dzwonek ogólny – nieznany numer. Odbieram, okazuje się że to znajomy z problemem, pytaniem, pogaduchą. W każdej innej chwili chętnie bym z nim pogadał, ale nie teraz. Proszę, żeby zadzwonił później. Oczywiście uśmiecha się itp., ale mimo to czuję, że jest coś nie tak. Bo on chciał pogadać teraz, bo teraz on ma czas i chęci. Teraz, nie później. Ciekawe, że stając nad głową komuś zajętemu, potrafimy zrozumieć że jest zajęty i odchodzimy bez pretensji, ale gotowości do rzucenia wszystkiego i odebrania telefonu jednak oczekujemy.
Inna sytuacja. Siedzę przy komputerze. Oczywiście podłączonym do Internetu. Oczywiście z włączonym komunikatorem (uruchomił się sam przy starcie systemu), z włączonym statusem „Nie przeszkadzać”. Programuję. Mam flow – godziny i kawy znikają niezauważenie.
Znajomy ma sprawę, pytanie itp. Widzi, że jestem online i oczywiście pisze. Za chwilę pogania, w końcu rozłącza się obrazony, że go ignoruję.
Inna sytuacja. Wracam z pracy. Włączam komputer i sprawdzam pocztę. Pojawiło się 5 maili od klientów, 10 maili od znajomych z pytaniami i 250 postów z grup (spamu nie liczę). To jest trochę do przejrzenia, a ja jestem zmęczony i mam jeszcze kawałek kodu do napisania na wczoraj. Przeglądam na szybko maile od klientów, a resztę odkładam na jutro.
Jutro znajduję w skrzynce maile od obrażonych znajomych, że jeszcze nie rozwiązałem ich problemów, a przecież mam stałe łącze w domu, więc na pewno dostałem maila.
Wynika to zapewne z ekstrapolacji — „ja mam dużo czasu niezajętego i w każdej chwili mogę go poświęcić innym, więc wszyscy inni też tak mają”. No cóż… nie wszyscy.
Ale chyba nie da się zadowolić wszystkich, więc pozostaje mi zadowalanie tych, którzy potrafią to zrozumieć i dają odczuć swoją wdzięczność (to chyba najlepsza nagroda)… i pisanie rantów na blogu…


0 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.
You must be logged in to post a comment.