Niezmiennie bawią mnie kobiety, które twardo grają rolę trudnej do zdobycia. To co w młodości podbudowywało ego i odstraszało faktycznych przegrańców, z biegiem czasu robi się po prostu śmieszne. Czas płynie, one wciąż odpychają – wciąż w oczekiwaniu na coś jeszcze lepszego. W końcu orientują się, że lat im wcale nie ubywa, atrakcyjność zaczyna się gdzieś kończyć i z napuszonej dumą kobietki przeradzają się w spanikowaną desperatkę, z (jak mawia moja przyjaciółka) wypisanym na czole hasłem „Zapłodnij mnie!”. Wtedy chwytają pierwszego faceta z brzegu, który się napatoczy i trzymają się go kurczowo, aż do upragnionego ślubu.
Na niekorzyść przemawia tu jeszcze jeden fakt. O ile kobieta z biegiem lat jest coraz mniej atrakcyjna, to jej rówieśnicy mężczyźni wręcz przeciwnie. Coraz bardziej ustawieni i stateczni, a co za tym idzie z coraz wyżej ustawionymi wymaganiami. Ci którzy kiedyś biegali za nią z wywieszonym językiem, teraz nawet nie spojrzą. W tym wyścigu podnoszonej poprzeczki wobec opadających możliwości, można tylko przegrać.


0 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.
You must be logged in to post a comment.