Praca przy projektach informatycznych przynosi czasami ciekawe wyzwania.
Otóż rozmowy z klientem prowadzono dość na luzie (wtedy jeszcze cierpieliśmy na deficyt analityka). Klient po prosił o “takie coś, co sika wodą do góry”, na co zaofertowano Fontannę. Klient, a jakże, przyklepał, że to właśnie o fontannę mu chodzi (w końcu biedak się na informatyce nie zna, więc skoro chodzi mu o fontannę, to o fontannę zaiste chodzi, prawda?), która to została wyceniona, oszacowana i zakontraktowana.
Termin dostawy oczywiście zaliczył obsuwę, z przyczyn… “innych”. Podczas uzgadniania prolongaty, klient się poskarżył, że w sumie to niech będzie, ale szkoda że fontanny jeszcze nie ma, bo jego trawniki (przedmiot poprzedniego kontraktu) już trochę usychają i są jakby mniej zielone niż by chciał. Od słowa do słowa, okazało się że klientowi potrzeba… zraszacza.
Ergo: Stoimy teraz przed ciekawym wyzwaniem – zbudowania fontanny (klient dostający co zamówił == klient płacący), która służy do nawadniania trawników (klient dostający co potrzebuje == klient płacący). Każdy dzień przynosi nowe wyzwania, nieprawdaż?


0 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.
You must be logged in to post a comment.